czwartek, 21 września 2017

Piękna a Bestia



          Chcę poruszyć temat, który dotknął chyba niemal każdego. W moim przypadku były to lata gimnazjalne i licealne, tudzież początki studiów. Mianowicie należałam do tych osób, które w swoim życiu miały przypisaną rolę „kozła ofiarnego?”, jak zwał tak zwał, chodzi o to, żem nie była z tych „lepszych”. „Lepszych”, czyli sexy, modnie ubranych, wymalowanych, przebojowych itp. Wiodących prym, mówiących, co inni mają robić, gdzie jest ich miejsce, co jest w modzie, co fajne a co nie na czasie. Z wyglądu dla „nich” byłam śmieszna – w jakiś hipisowskich spódnicach, sweterkach od cioci a może i babci pamiętające czasy komuny, nieogolonych nogach, nierównych zębach, chodząca zamyślona (w efekcie potykałam się o własne nogi), ciągle słyszałam ‘wybrakowany towar’. Częste śmiechy, chichy, docinki. Wtedy niestety byłam słaba psychicznie, często chodziłam smutna, z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości. Dlaczego osoby, które mają pstro w głowie, palą papierosy i marychę, gorzej się uczą, mogą poniżać innych? Dlaczego to ze mnie się śmieją, zamiast brać przykład? Dobrze się uczyłam, miałam swoje hobby (i to niemało zainteresowań i zdolności), lubiłam pomagać innym, a nawet uważałam, że to ja fajnie się ubieram, a nie te mini, wypudrowane twarze, okropnie długie sztuczne paznokcie, czasopisma nie na poziomie, eh, szkoda było nawet o tym myśleć. Ale było jak było. W gimnazjum bywało, że z płaczem wracałam do domu, nie czekając końca lekcji, bo się śmieją ze mnie, taki słaby duch ze mnie był. 
Ile to lat musiało minąć, by zrozumieć, że jest się tyle wart, ile Chrystus przelał krwi za nas?? Że nie ważne, jak się wygląda, jakie ma się talenty, co ma się w głowie, tylko że się JEST CZŁOWIEKIEM. Wtedy myślałam, że oni się ze mnie śmieją, a to ja tak naprawdę jestem tą lepszą – bo się lepiej uczę i jestem „porządna” – teraz myślę inaczej… Ani oni, ani ja – każdy jest umiłowanym dzieckiem Boga. Nawet te wypudrowane paniusie, ci zagubieni zaćpani chłopcy – kimże jesteśmy, byśmy oceniali innych?
 

Każdy jest wiele wart w oczach Boga – kto trzyma Ojca za rękę, temu nie będzie smutno, bo ktoś nas wyśmiewa, przezywa- nie poczuje się gorszy – bo zna swoją wartość, prawdziwą Bożą wartość.


Z Bogiem Ojcem zajdę wysoko...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.