sobota, 11 listopada 2017

Przytul…



Kto z nas nie lubi się przytulać do kogoś kogo kocha lub nie lubi być przytulanym. Chyba każdy kocha to uczucie czułości i bliskości drugiej osoby, w niewerbalny sposób mówiący ‘kocham cię’. Nieopisane szczęście i radość, przynajmniej tulenie takie jest dla mnie.
A co czuje człowiek, kiedy przytula go sam Bóg?

Niektórym, którzy nigdy czegoś takiego nie doświadczyli, może to się wydać, delikatnie mówiąc, dziwne. Ale mój osobisty stan psychiczny świeżo po spowiedzi św., a następnie po Komunii, wręcz namacalnie odpowiada temu, co czuję, gdy mnie ktoś przytula. Jest mi przeogromnie ciepło na sercu, aż muszę rozpiąć kurtkę, autentycznie czuję, jakby ktoś mnie obejmował. Taki stan po Komunii Św. już kilka razy doświadczyłam, natomiast podczas spowiedzi to była u mnie nowość. Jak już dziś przylgnęłam do kratki przed konfesjonałem, dosłownie jakby ktoś mnie chwycił w ramiona – niesamowite, że takie rzeczy da się odczuć fizycznie! A po wyjściu z kościoła, gdy już wracałam do domu – wcale nie przy wietrznej pogodzie – jakoś nie za bardzo odczuwałam siłę grawitacji… Szłam szybkim dużym marszowym krokiem wcale tego nie czując, jakaś wewnętrzna siła napędowa. To wspaniałe, że Brat i Pan Jezus zechciał ze mnie zrzucić ten ciężar grzechu, który jakiś czas temu, niestety na własne życzenie, se załadowałam ;/ Szkoda, że niektórzy nie doceniają tego daru, jakim jest spowiedź, w chwilę może zmienić nie tylko spojrzenie na życie, ale też je odmienić na lepsze. Tyle razy mi to pomogło, gdy jestem w łączności z Jezusem czuję, że mogę wszystko :)

Dobrze, że mamy takiego Brata, który nie dość, że wybaczy, to jeszcze przytuli i pomoże stanąć na nogi – aaa nawet będzie co dzień Ci towarzyszyć, jeśli Go tylko o to poprosisz :)