Kto z nas nie lubi się przytulać do kogoś kogo
kocha lub nie lubi być przytulanym. Chyba każdy kocha to uczucie czułości i
bliskości drugiej osoby, w niewerbalny sposób mówiący ‘kocham cię’. Nieopisane
szczęście i radość, przynajmniej tulenie takie jest dla mnie.
A co czuje człowiek, kiedy przytula go sam Bóg?
Niektórym, którzy nigdy czegoś takiego nie
doświadczyli, może to się wydać, delikatnie mówiąc, dziwne. Ale mój osobisty
stan psychiczny świeżo po spowiedzi św., a następnie po Komunii, wręcz namacalnie
odpowiada temu, co czuję, gdy mnie ktoś przytula. Jest mi przeogromnie ciepło
na sercu, aż muszę rozpiąć kurtkę, autentycznie czuję, jakby ktoś mnie
obejmował. Taki stan po Komunii Św. już kilka razy doświadczyłam, natomiast
podczas spowiedzi to była u mnie nowość. Jak już dziś przylgnęłam do kratki
przed konfesjonałem, dosłownie jakby ktoś mnie chwycił w ramiona – niesamowite,
że takie rzeczy da się odczuć fizycznie! A po wyjściu z kościoła, gdy już
wracałam do domu – wcale nie przy wietrznej pogodzie – jakoś nie za bardzo
odczuwałam siłę grawitacji… Szłam szybkim dużym marszowym krokiem wcale tego
nie czując, jakaś wewnętrzna siła napędowa. To wspaniałe, że Brat i Pan Jezus
zechciał ze mnie zrzucić ten ciężar grzechu, który jakiś czas temu, niestety na
własne życzenie, se załadowałam ;/ Szkoda, że niektórzy nie doceniają tego
daru, jakim jest spowiedź, w chwilę może zmienić nie tylko spojrzenie na życie,
ale też je odmienić na lepsze. Tyle razy mi to pomogło, gdy jestem w łączności
z Jezusem czuję, że mogę wszystko :)
Dobrze, że mamy takiego Brata, który nie dość,
że wybaczy, to jeszcze przytuli i pomoże stanąć na nogi – aaa nawet będzie co
dzień Ci towarzyszyć, jeśli Go tylko o to poprosisz :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.